O nieobecnych
Myślała że został już tylko na fotografii
z twarzą bez oddechu
Tymczasem w każdej chwili
kiedy zapalała światło
nakrywała do stołu w świecie tak małym
w którym jest już wszystko
wiedząc że zmęczenie jest przynajmniej połową miłości
że kochać --- to nie znaczy iść w swą własną drogę
nieefektowna jak zielona cyranka bez połysku
wytrwała jak chory z urojenia który ma w końcu rację
kiedy odkrywała że można się modlić mając tylko
czyste sumienie
kiedy odchodziła żeby wrócić
z sercem nie skróconym przez oszczędność
tak znikoma że prawdziwa
sama na wspólnej drodze
po obu stronach wiary
Tłumaczył
że wieczność jest tylko jedna
że już są razem chociaż się nie widzą
że miałby ochotę nagadać jej serdecznie
choćby w przedpokoju ciepłym od ubrań
przecież tylko nieobecni są najbliżej
ks.Jan Twardowski
Brak komentarzy.
poniedziałek, 22 marca 2010
Licznik odwiedzin: 1458
Blog o wszystkim i o niczym, czyli cykliczne skróty z mojego życia.
Studentka dziennikarstwa. Wielbicielka poezji polskiej, dobrej muzyki (czyt.: blues'a), miłośniczka zwierząt (wszelakich, sama jest w posiadaniu kota rasy europejskiej) oraz pismak z powołania.
Gwoli wyjaśnienia:
blog ten ma na celu wylanie własnych myśli na wirtualny papier, dzielenie się refleksjami na temat każdy oraz uzyskanie dzięki temu, co wymieniono powyżej, zaliczenia na ostatnim roku studiów.