Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 285 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kto tam? Kto jest w środku?

niedziela, 06 grudnia 2009 18:22

Krystianowi :)

Dziękuję za wesołą niedzielę; co prawda miałam być tak poważna, jak nigdy dotąd, jednak niezbyt mi się ten wyczyn udał i "wyszło, jak wyszło". Wybacz :)

Dalej - za cierpliwość, wyrozumiałość i profesjonalne podejście do tematu. Za pomoc, rozmowy, wsparcie, za otwartość.

W końcu - dziękuję za zdjęcia, najlepszą pamiątkę i najfajniejszy prezent, jaki mogłeś mi podarować.

Bless! :)

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Ile jest dzisiaj człowieka w człowieku?

piątek, 20 listopada 2009 0:11
Im jestem starsza, tym wyraźniej dostrzegam wokół siebie tych ludzi, którzy ochoczo i bez mrugnięcia okiem przyklaskują wszystkim osobom sumiennie uprzykrzającym życie innych, wszystkim krzywdom, niepowodzeniom, faux pas i tak dalej. Motyw, chcę znać motyw! Zawiść? Niespełnione ambicje? Złośliwość? Nuda?
Człowieku! Zanim zaczniesz klaskać - zobacz, czy masz ręce czyste.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Polka biało-czerwona, czyli patriotyzm pełną gębą!

środa, 11 listopada 2009 16:11
- ILE MINUT CHCE SIĘ PANI POOPALAĆ? - Zastanawiam się, ile GODZIN Ty, obsługująca białogłowa panno, spędziłaś dotychczas na tym magicznym łóżku.

 

- Sama nie wiem... Na jaki czas będzie bezpiecznie się położyć, skoro nie opalałam się już całe wieki?

- MAMY NOWE LAMPY, WIĘC PROPONUJĘ NA POCZĄTEK WEJŚĆ NA 10 MINUT. - Jestem przekonana, że jej propozycja oznacza "tylko", a nie "aż". Do czasu.


Że też mój spektakularny upadek na schodach wejściowych do tego solarium nie dał mi do myślenia! To był znak od Boga. To była próba ratunku mnie. Na pewno!
Mądry Polak po szkodzie.
Leżę. A więc tak jest w trumnie? Boże, to już drugie z Tobą skojarzenie, natychmiast zmieniam swoje marzenia - teraz największym jest wyjść stąd cało i zdrowo.
Podobno w jakimś filmie była scena, w której bohaterka podczas wizyty w solarium spaliła się żywcem, bo coś tam pękło, wystrzeliło, a do tego drzwi się zatrzasnęły. Moje się otwierają. Sprawdzam średnio co dwadzieścia sekund, ręka otwierająca/zamykająca kabinę zapewne jako jedyna część ciała nie będzie świeciła złotym brązem z kilometra, no ale nieocenione jest przecież życie ludzkie! Spokój wewnętrzny człowieka również. Chwila wspomnień. Ciocia Andzia miała czerniaka. Bez paniki! Pełen relaks...
Radyjko sobie gra, Bijąse krzyczy mi do lewego ucha, prawy głośnik niestety wysiadł, tak to bym chociaż była głucha na oba.
Czas wstawać. Przypomniały mi się wakacje na wsi, tam po raz pierwszy poczułam smród opalanej kury. Drugi raz miał miejsce podczas mojego niezapomnianego, pierwszego wyczynu kulinarnego, kiedy to spaliłam garnek, jego wyparowaną uprzednio zawartość oraz brwi, bo chciałam pochuchać na dymek. Teraźniejszy "zapach", notabene mój własny, jest zatem trzecią tego typu atrakcją.

Naiwnie wierzyłam, że najgorsze mam już za sobą. Nazajutrz po tym doświadczeniu - czyli dokładnie dzisiaj - siedzę i umieram. Autentycznie! Jęczę, stękam, proszę swoje ciało o litość, oraz mamę o maślankę. Kolor skóry mam różowy (może to już świńska grypa?;-)), a to, co czuję, to już nawet nie jest zwykłe pieczenie, tylko istne tortury.

Pozostał jeszcze karnet do wykorzystania, na który dałam się naciągnąć z myślą o imprezie sylwestrowej. Jednak nie znam nikogo, kogo darzyłabym tak szczególną antypatią, bym mogła ową "przepustkę do raju" (choć biorąc pod uwagę odcień mojej skóry: adekwatniej byłoby napisać jednak jakiś tekst o piekle) temu komuś sprezentować.

Pozdrawiam wszystkich bladych i szczęśliwych! :-)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

O bezrobociu po krótce

piątek, 06 listopada 2009 12:16
A mówi się, że ciężko o jakąkolwiek... :-)




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

ojciec Tadeusz

czwartek, 05 listopada 2009 14:43
Nie ma takiej antyramy, która by zmieściła plakat Ryśka. (W końcu Riedel to był WIEEELKI człowiek!;-))
Dlatego stoi w tubie, zwinięty w rulonik. Sumienie nie pozwala mi katować go szpilkami, lub, co gorsza - taśmą klejącą. To jeden z tych prezentów, które są bezcenne, niepowtarzalne, bliskie. Wspomnienia...
Mam nastrój na blues'a.
Otwieram gramofon, skrzypi... Uwielbiam.
Tr-tr-tr. Może powinnam lepiej naoliwić?
Kot ucieka, wyrwany ze snu, boi się jednak tego dźwięku bardziej niż ganiających za nim myszy. [sic!]
Dżem? Breakout... Z Mirą. Albo bez. Albo Niemen, potem Krzak. A może dzisiaj starczy czasu na wszystko, byle tylko w odpowiedniej kolejności.
NUMERO UNO, najpierw przyglądam się okładce. Dlaczego, do jasnej... Anielki, kobieta widniejąca na niej nie ma nosa?! Widocznie wystarczyć powinno, że Nalepa miał - do muzyki! :-)
Tsz! Tsz! Bez tych trzasków winylowe rarytasy smakowałyby mi mniej wybornie.
"W moim domu blues... od sufitu do podłogi..."


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

wtorek, 25 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  3 125  

Mój prywatny IPN

O moim bloogu

Blog o wszystkim i o niczym, czyli cykliczne skróty z mojego życia.

O szefowej

Studentka dziennikarstwa. Wielbicielka poezji polskiej, dobrej muzyki (czyt.: blues'a), miłośniczka zwierząt (wszelakich, sama jest w posiadaniu kota rasy europejskiej) oraz pismak z powołania.
Gwoli wyjaśnienia:
blog ten ma na celu wylanie własnych myśli na wirtualny papier, dzielenie się refleksjami na temat każdy oraz uzyskanie dzięki temu, co wymieniono powyżej, zaliczenia na ostatnim roku studiów.

Lubię to